Opowieść Karoliny: Przebudzenie smoka

Karolina miała tego dnia dużo na głowie. Była tam jej matka, Pilar, która umierała w szpitalu. Był tam jej mąż, który poszedł porozmawiać z Pilar na osobności i usłyszał coś, co go zaniepokoiło, bo od tamtej pory nie był już taki sam. A przede wszystkim jej dzieci, Biel i jego młodsza siostra Jordina. Obaj byli zamieszani w przerażający incydent w zrujnowanym sanatorium i żaden z nich nie zachowywał się, zwłaszcza Jordina. Karolina zaczynała żałować, że nigdy nie przybyli do tego przeklętego miasta.

Pewnego letniego popołudnia odeszła od łóżka matki i postanowiła wybrać się na spacer do miasta, aby oczyścić umysł. Szła na północ od szpitala, okrążając duże rondo w cieniu hotelu, a potem zobaczyła morze, które lśniło w śródziemnomorskim słońcu. Karolina musiała to przyznać; Tarragona była ładna w ciepły letni dzień. Szła trochę wzdłuż drogi i po drugiej stronie ulicy coś przykuło jej wzrok.

‘Casa de Fiestas’ – Dom festiwalu. Zaciekawiona Karolina przeszła przez ulicę i podeszła do budynku. Było otwarte i nie było żadnych opłat za wejście. Po wejściu do środka Karolina była zdumiona, gdy znalazła bestiariusz fantastycznych zwierząt naturalnej wielkości, zbudowanych do noszenia w procesjach, ale trzymanych w tym muzeum pomiędzy. Były tam smoki, lew, muł, orzeł i kilku gigantów. Każdy miał w środku otwór z naramiennikami dla nosiciela.

Na ścianie wisiał film przedstawiający te potwory paradujące ulicami podczas corocznego festiwalu Sant Joan i musiała przyznać, że wyglądały imponująco. Szczególnie uderzył ją El Drac, czerwony smok o złośliwej twarzy i zakręconym ogonie.

W muzeum nie było nikogo innego ani pracowników muzeum poza dziewczyną przy biurku, która była znudzona i pochłonięta telefonem komórkowym. Karolina była w tym miejscu sama. Pod wpływem impulsu pochyliła się nad czerwonym smokiem, schowała głowę pod ciałem i stanęła w nim, jakby była nosicielem. Widziała przez osłonięty gazą wizjer; to był kiepski widok. Smoki mają bardzo słaby wzrok, pomyślała z chichotem.

Sprawdź:   Zjazd - Sex Erotyczne Opowiadania

I wtedy wydarzyła się rzecz najbardziej niezwykła. Kiedy znalazła się w smoku, poczuła, jak ją połyka i… to było tak, jakby sama stała się smokiem. I nie tylko to, ale Karolina zobaczyła, że ​​może poruszać skrzydłami dawnego smoka ze sklejki, a jej nogi zmieniły się w nogi smoka. Zrobiła krok do przodu… tak, mogła się ruszyć. Widok był kiepski, ale szybko wymaszerowała z muzeum i rozbiegiem zerwała się do lotu.

To było niesamowite, móc latać ze skrzydłami o długości dwóch metrów. Leciała wysoko nad miastem i na morze. Ocean był piękny, mienił się w słońcu, widziała ludzi wyłaniających się z kabin wielkich tankowców, wskazujących na nią i krzyczących z niedowierzaniem.

Gdy leciała przez ocean, nagle poczuła, że ​​ktoś woła ją o pomoc. Ktoś z powrotem na lądzie. Karolina zawróciła, machając swoimi wielkimi czerwonymi skrzydłami, i skierowała się z powrotem na wybrzeże.

I rzeczywiście, na dachu starego sanatorium, gdzie przetrzymywano jej dzieci jako zakładników, leżała przywiązana do pala młoda kobieta. A wokół niej byli mężczyźni w szatach z kapturami! Kult!

Karolina wiedziała, że ​​musi uratować kobietę, i szybko zeszła na dół. Mężczyźni zdali sobie sprawę z niebezpieczeństwa zbyt późno i rozproszyli się, ale Carolina zatrzymała się, unosząc się cale nad jednym z nich, gdy biegł, i wydała z siebie wielki sapnięcie ognia… i spopieliła mężczyznę tam, gdzie stał. Następnie machnięciem potężnego ogona posłała drugiego kultystę z dachu sanatorium. Rozległ się krzyk, a potem jego ciało leżało połamane na ziemi. Był jeszcze tylko jeden, ale zniknął w budynku. Wysiadła obok młodej kobiety. Używając zębów, była w stanie przegryźć liny.

“Dziękuję! Dziękuję ci za uratowanie mi życia!” — zawołała kobieta, płacząc z radości. Karolina skinęła głową i warknęła, najwyraźniej nie będąc w stanie mówić w tej formie.

„Jak mogę ci się odwdzięczyć?”

Sprawdź:   Kabina terapeutyczna

W tym momencie Karolinie przyszedł do głowy niezwykły pomysł. To, czego tak naprawdę chciała, to nagroda za satysfakcję seksualną. Owinęła ogonem kołek, do którego była przywiązana kobieta, i wyszarpnęła go z ziemi. Następnie sięgnęła za siebie i delikatnie włożyła go do pochwy.

Młoda dama od razu zrozumiała, co musi zrobić, i zaczęła wbijać kołek jak taran w Karolinę, wciskając go i wysuwając. Karolina mruczała, gdy kołek ją podniecał, a w jej brzuchu buzował ogień, gdy rosło jej podniecenie seksualne. Karolina potrząsnęła głową i szyją, gdy kobieta ją masturbowała i było to tak przyjemne, że z radością trzepotała swoimi potężnymi skrzydłami. Potem wzięła głęboki oddech i ryknęła potężnym strumieniem ognia, a ogień w niej płonął, gdy osiągała orgazm, a zemsta, której dokonała na kultystach, pozwoliła jej dojść mocniej niż kiedykolwiek wcześniej i prawie zabiła młodą kobietę gdy straciła kontrolę nad ogonem, ale na szczęście dziewczyna uchyliła się….

Karolina się obudziła. Zasnęła przy szpitalnym łóżku matki. To był dziwny sen i nie pomyłka. Ale to zasiało ziarno pomysłu, który opętał ją przez następne dni.

Jej rodzina nie mogła, nie chciała opuścić Tarragony, dopóki jej matka nie umrze i nie stanie się zadość sprawiedliwości mężczyznom, którzy zrobili to jej dzieciom. A jeśli policja nie da im satysfakcji, rodzina Lopezów zbierze się i zabierze ją wszelkimi niezbędnymi środkami.

Ostatnie historie z tej serii będą dotyczyły tego, czy źli kultyści zapłacą za swoje zbrodnie przeciwko Bielowi, Jordinie i Lai iw jaki sposób.
Dziękuję za czytanie moich historii!

Inne opowowiadania: